Fotografia noworodkowa, niemowlęca, dziecięca i rodzinna wymagają od nas szczególnego zaangażowania w trakcie całej sesji. Kiedy wybieramy się z Ewą na reportaż stajemy się obserwatorami, wtedy zasada jest jedna – im mniej jesteśmy widoczni tym lepiej dla końcowego materiału. Można powiedzieć, że w momencie w którym stajemy się niewidzialni ludzie, których fotografujemy zachowują się swobodnie. To korzystnie odbija się na naszych kadrach. W przypadku szeroko rozumianej fotografii rodzinnej musimy dbać o dobre samopoczucie naszych modeli. Zależni od wieku, upodobań, charakteru sposoby dobieramy metodą prób i błędów. Najczęściej po kilkunastu minutach wiemy już co sprawdzi się w danym przypadku. Możecie mi wierzyć lub nie, ale utrzymanie dobrego nastroju w trakcie całej sesji to bardzo męczące zadanie. Mówię to z pozycji eksperta, który czasami, aby wywołać uśmiech na buzi małego modela godzinami pierdzi buzią.

Dróg jest wiele…

Przy sesjach dziecięcych i rodzinnych odbywających się w naszym studiu lubimy pracować razem. Ewa skupia się na zdjęciach ja skupiam się na maluchach. Staram się wprawić ich w dobry nastrój jak tylko potrafię . Przydaje się dosłownie wszystko co kryje się pod pojęciem kreatywności i czego zdołałem się w życiu nauczyć:

  • beatbox,
  • pierdzenie buzią,
  • umiejętność udawania kaczora donalda,
  • kask Boba budowniczego,
  • bańki mydlane,
  • mógłbym wymieniać godzinami

Tych zdjęć nie da się wykonać od tak, naciskając guzik. Zresztą ta reguła tyczy się wszystkich dobrych zdjęć. Bez odpowiedniego przygotowania, planu, scenariusza, wiedzy i umiejętności nie da wykonać się dobrego zdjęcia, a przypadki mają to do siebie, że trudno je powtórzyć.

Dwanaście świetnych fotografii każdego roku to wspaniały plon. Ansel Adams

Bardzo ważne jest także zaangażowanie rodziców, wspólna zabawa to klucz do sukcesu. Czasami jedna kropla trucizny może zatruć cały zbiornik. Mamy to szczęście, że bez względu na wiek trafiamy fantastycznych modeli. Wybierając się na sesję zdjęciową pamiętajcie, że idąc do fotografa nawet najlepszego dużo zależy także od Was i waszego nastawienia.

Co dwie głowy…

Kiedy pracujemy razem z Ewą i moja obecność okazuje się zbyteczna, mam możliwość zrobić to co kocham najbardziej… chwycić za aparat. Zdjęcia które wykonuje nie są  bazowym materiałem, ale dodatkiem do sesji podstawowej. Te które widzicie w górnym banerze, wykonałem przy użyciu małego Fuji X-E1 i obiektywu manualnego z lat 60-tych (Nippon Kogaku 50 1.4). Bardzo lubię pracę szkłami manualnymi i ciesze się, że pomimo upływu ponad 50 – lat nadal dzielnie wykonują swoje zadania. Jeśli macie stare szkła nie wyrzucajcie ich do kosza, są ludzie jak ja, którzy nadal o nie dbają i korzystają z nich w trakcie swojej pracy.

Zdjęcia wykonane w/w szkłem mają naturalnie niedostatki techniczne, brak powłok przeciwodblaskowych daje się we znaki… jednak ma to swój urok. Pomimo braku spektakularnej ostrości mają one niepowtarzalny klimat i charakter. Dzięki użyciu odpowiednich narzędzi nie muszę sztucznie postarzać swoich zdjęć one takie po prostu są.